Kiedy mówimy o bezpiecznym poruszaniu się po drogach, z reguły rozważamy dwa elementy: technikę jazdy oraz sprawność techniczną auta. Ale jest jeszcze mnóstwo, pozornie prozaicznych, elementów, od których może zależeć nasze życie.
Jednym z nich z pewnością jest dobra widoczność w każdym kierunku. W zimie jest to nieco utrudnione z powodu zalegającego na szybach szronu, brudu, śniegu, błota (niepotrzebne skreślić ;-). A że Polakowi odśnieżać się auta nie chce, to z reguły robi sobie tylko mały lufcik w przedniej szybie i jedzie jak czołgista. Bo przecież jak się jedzie do przodu, to trzeba mieć widoczność do przodu. To, co się dzieje z tyłu auta i po bokach, nie jest aż tak istotne. Gdyby każdy kierowca uważnie obserwował otoczenie, które ma przed autem, prawdopodobnie nigdy nikomu nic by się nie stało. Chyba właśnie taka idea przyświeca niektórym kierowcom poruszającym się po naszych drogach...
Dla tych, którym takie myślenie jest jednak obce, polecam świetny poradnik dotyczący tego jak czyścić szyby w zimie. Jest nie tylko o tym, czym zeskrobać śnieg, ale też jak skutecznie walczyć ze szronem i parą, która skrapla się na szybach, skutecznie zmniejszając widoczność. Zima wprawdzie nie jest w tym roku zbyt sroga, ale ja już wielokrotnie musiałem skrobać szyby w moim aucie... Dlatego ten poradnik przeczytałem z dużą uwagą.
sobota, 31 grudnia 2011
wtorek, 27 grudnia 2011
Święta, święta...
300 kolizji, 1000 zatrzymanych pijanych kierowców i ponad 40 ofiar - nieźle jak na świąteczny weekend.
Co roku podają tego typu statystyki, a ja co roku nie mogę wyjść z podziwu. No bo kiedy, jak nie w święta, jeździć bezpiecznie? Kiedy może nam bardziej zależeć żeby dojechać do celu. Żeby żyć... Tymczasem każdy okres świąteczny przynosi po prostu jedną wielką drogową masakrę.
Boże narodzenie na drogach
Podczas tegorocznych świąt na własne oczy widziałem trzy naprawdę fatalnie wyglądające wypadki. Za każdym razie auta były po brzegi zapakowane prezentami i jedzeniem. Jakby to robiło jakąkolwiek różnicę czy do kolacji siądzie się o 17 czy pół godziny później. Trochę więcej kolęd przesłuchacie w radio. Pogadacie kilka minut dłużej z rodziną. To naprawdę taka trauma?
A tym, którzy zamierzają zabić się w weekend sylwestrowy, polecam świetny tekst o tym kiedy można prowadzić auto po alkoholu. Wbrew pozorom sześć godzin snu i porządne śniadanie nie wystarczy. Nawet jak wcześniej zrobicie podkład z bigosu i golonki!
Co roku podają tego typu statystyki, a ja co roku nie mogę wyjść z podziwu. No bo kiedy, jak nie w święta, jeździć bezpiecznie? Kiedy może nam bardziej zależeć żeby dojechać do celu. Żeby żyć... Tymczasem każdy okres świąteczny przynosi po prostu jedną wielką drogową masakrę.
Boże narodzenie na drogach
Podczas tegorocznych świąt na własne oczy widziałem trzy naprawdę fatalnie wyglądające wypadki. Za każdym razie auta były po brzegi zapakowane prezentami i jedzeniem. Jakby to robiło jakąkolwiek różnicę czy do kolacji siądzie się o 17 czy pół godziny później. Trochę więcej kolęd przesłuchacie w radio. Pogadacie kilka minut dłużej z rodziną. To naprawdę taka trauma?
A tym, którzy zamierzają zabić się w weekend sylwestrowy, polecam świetny tekst o tym kiedy można prowadzić auto po alkoholu. Wbrew pozorom sześć godzin snu i porządne śniadanie nie wystarczy. Nawet jak wcześniej zrobicie podkład z bigosu i golonki!
poniedziałek, 19 grudnia 2011
Po autostradach w Polsce możemy jeździć 150 km/h!
Wyczytałem, że nowy taryfikator mandatów znosi minimalną karę za przekroczenie prędkości, czyli de facto nie przewiduje karania osób, które przekroczyły dozwoloną prędkość o mniej niż 10 km/h. W związku z tym będziemy mogli, całkowicie legalnie i w granicach prawa, śmigać po autostradach 150 na godzinę.
O tym jak wygląda nowy taryfikator mandatów możecie poczytać tutaj.
Ale mało tego: oczywistym następstwem tej zmiany jest fakt, że po mieście możemy jeździć 60 km/h. Co to oznacza w praktyce? Znacznie dłuższą drogę hamowania. Jak pewnie wiecie, wykres hamowania auta nie jest liniowy. Jazda z prędkością wyższą o 10 km/h oznacza, że droga hamowania wydłuży się nawet o kilkanaście metrów. Mało tego: auto po przejechaniu dystansu, na którym powinno się zatrzymać gdyby jechało 10 km/h wolniej, może mieć taką prędkość, przy której pieszy albo rowerzysta nie będą mieli żadnych szans...
Może więc zamiast luzować restrykcje dotyczące dozwolonej prędkości, po prostu kupcie sobie panowie policjanci lepszy sprzęt?
A tutaj świetny tekst dotyczący tego jak hamuje samochód i co to powinno oznaczać dla kierowcy. Polecam ku przestrodze!
O tym jak wygląda nowy taryfikator mandatów możecie poczytać tutaj.
Ale mało tego: oczywistym następstwem tej zmiany jest fakt, że po mieście możemy jeździć 60 km/h. Co to oznacza w praktyce? Znacznie dłuższą drogę hamowania. Jak pewnie wiecie, wykres hamowania auta nie jest liniowy. Jazda z prędkością wyższą o 10 km/h oznacza, że droga hamowania wydłuży się nawet o kilkanaście metrów. Mało tego: auto po przejechaniu dystansu, na którym powinno się zatrzymać gdyby jechało 10 km/h wolniej, może mieć taką prędkość, przy której pieszy albo rowerzysta nie będą mieli żadnych szans...
Może więc zamiast luzować restrykcje dotyczące dozwolonej prędkości, po prostu kupcie sobie panowie policjanci lepszy sprzęt?
A tutaj świetny tekst dotyczący tego jak hamuje samochód i co to powinno oznaczać dla kierowcy. Polecam ku przestrodze!
czwartek, 15 grudnia 2011
Czy jadąc w korku jesteśmy bezpieczni?
Wydawać by się mogło, że jak się jedzie w kolumnie samochodów to nic złego zdarzyć się nie może. No... chyba że się mieszka w cudownym kraju nad Wisłą, gdzie wymuszenia pierwszeństwa i chamska jazda na trzeciego to norma!
Ostatnio byłem świadkiem sytuacji, jak pewien Pan Taksówkarz "skasował" motor mknący po przerywanej linii (co nota bene nie jest legalne). Dlaczego to zrobił? Pewnie dlatego, że skoro on stoi, to i niech inni postoją. Oto słynna polska bezinteresowna zawiść. A pozy tym zawsze to raźniej.
Innym razem widziałem jak jadące z podporządkowanej auto wpadło na główną (od razu na lewy pas) i... przywaliło z impetem w stojący w korku samochód. Król lewego pasa spodziewał się pewnie, że wszyscy ustąpią mu pierwszeństwa. Przeliczył się biedaczek i straci nieco zniżek w OC ;)
Zastanawiające są jednak statystyki pokazujące najbardziej zakorkowane miasta w polsce. W największych miastach naszego kraju średnie prędkości w szczycie wynoszą 20 km/h. Oczywiście są to dane uśrednione. Trudno jednak porównywać korki wrocławskie od tych warszawskich. We Wrocławiu ruch ma jednak jakąś dynamikę (niech będzie że te 20 km/h). A w Warszawie stoi się permanentnie, czasami mam wrażenie że 24h na dobę...
I jak tu się dziwić frustracji kierowców, skoro średnia prędkość w miastach wynosi tyle, ile spokojna jazda rowerem...
Ostatnio byłem świadkiem sytuacji, jak pewien Pan Taksówkarz "skasował" motor mknący po przerywanej linii (co nota bene nie jest legalne). Dlaczego to zrobił? Pewnie dlatego, że skoro on stoi, to i niech inni postoją. Oto słynna polska bezinteresowna zawiść. A pozy tym zawsze to raźniej.
Innym razem widziałem jak jadące z podporządkowanej auto wpadło na główną (od razu na lewy pas) i... przywaliło z impetem w stojący w korku samochód. Król lewego pasa spodziewał się pewnie, że wszyscy ustąpią mu pierwszeństwa. Przeliczył się biedaczek i straci nieco zniżek w OC ;)
Zastanawiające są jednak statystyki pokazujące najbardziej zakorkowane miasta w polsce. W największych miastach naszego kraju średnie prędkości w szczycie wynoszą 20 km/h. Oczywiście są to dane uśrednione. Trudno jednak porównywać korki wrocławskie od tych warszawskich. We Wrocławiu ruch ma jednak jakąś dynamikę (niech będzie że te 20 km/h). A w Warszawie stoi się permanentnie, czasami mam wrażenie że 24h na dobę...
I jak tu się dziwić frustracji kierowców, skoro średnia prędkość w miastach wynosi tyle, ile spokojna jazda rowerem...
wtorek, 13 grudnia 2011
Będzie nowy taryfikator mandatów
Punkty karne za rozmawianie przez telefon komórkowy i za parkowanie dla inwalidów - to najważniejsze zmiany jakie pojawią się w nowym taryfikatorze mandatów. Z jednej strony dobrze, że takie zapisy się tam pojawią, ale szkoda tylko, że znowu zabrakło odwagi żeby podnieść kary za najpopularniejsze (i najbardziej niebezpieczne) wykroczenia.
Kary dla kierowców ciągle są śmiesznie niskie, szczególnie jeśli się weźmie pod uwagę jak niska jest skuteczność ścigania wykroczeń drogowych. Za rozmawianie z telefonem przy uchu kierowca zapłaci 200 zł i dostanie 5 pkt karnych. Popieram. Nie popieram natomiast tego, że po raz kolejny nie podniesiono mandatów za przekroczenia prędkości. 500 zł to naprawdę kwota niezbyt wysoka. Znam osoby, które świadomie narażają się na mandat, bo... opłaca im się zapłacić raz na jakiś czas. A chodzi o to, żeby im się przestało opłacać.
Poza tym, mandaty powinny być wyższe również z powodu Euro 2012. Jak Niemcy i Austriacy odkryją, że maksymalny mandat wynosi u nas marne 100 euro (i zero punktów karnych, bo obcokrajowcy nie dostają mandatów!), to na drogach będzie zgroza...
Nowy taryfikator mandatów możecie przejrzeć tutaj.
Kary dla kierowców ciągle są śmiesznie niskie, szczególnie jeśli się weźmie pod uwagę jak niska jest skuteczność ścigania wykroczeń drogowych. Za rozmawianie z telefonem przy uchu kierowca zapłaci 200 zł i dostanie 5 pkt karnych. Popieram. Nie popieram natomiast tego, że po raz kolejny nie podniesiono mandatów za przekroczenia prędkości. 500 zł to naprawdę kwota niezbyt wysoka. Znam osoby, które świadomie narażają się na mandat, bo... opłaca im się zapłacić raz na jakiś czas. A chodzi o to, żeby im się przestało opłacać.
Poza tym, mandaty powinny być wyższe również z powodu Euro 2012. Jak Niemcy i Austriacy odkryją, że maksymalny mandat wynosi u nas marne 100 euro (i zero punktów karnych, bo obcokrajowcy nie dostają mandatów!), to na drogach będzie zgroza...
Nowy taryfikator mandatów możecie przejrzeć tutaj.
niedziela, 11 grudnia 2011
Sprawnym autem jeździ się bezpieczniej
Szkoda, że tak rzadko o tym pamiętamy... Gdybyśmy wszelkie usterki usuwali od razu wtedy, kiedy się pojawią, być może zaoszczędzilibyśmy sobie kosztownych napraw, a może nawet unikniemy tragedii!
Ale w Polsce wolimy jeździć autem aż się całkowicie nie rozkraczy - coś się urwie, coś wycieknie albo wybuchnie. Albo wierzymy w bezawaryjność swoich aut albo wierzymy, że nasz pojazd ma funkcję samonaprawiania. Tymczasem okazuje się że nowe auta psują się coraz częściej (jak doniósł pewien blog motoryzacyjny) - wynika to prawdopodobnie z tego, że koncerny moto tną koszty jak tylko mogą. A najłatwiej jest obniżyć cenę poprzez zejście z jakości. To m.in. dlatego niemieckie auta są droższe (i pewnie zawsze będą) od francuskich...
Prawdą jest, że większość wypadków spowodowana jest przez błąd kierowcy, ale pamiętajmy, że samochody - jak każda maszyna - też mogą nas zawieść. I nie mam tu na myśli, że auto nie odpali nam rano albo złapiemy gumę podczas jazdy. Bo mogą się też popsuć hamulce, urwać wahacz, wystrzelić amortyzator, rozsypać się rozrząd, etc.
Dlatego dbajmy o swoje auta - choćby w taki sposób, że zareagujemy w porę na różnego rodzaju sygnały. Bo plama pod samochodem skądś się bierze, tak samo jak luzy na kierownicy czy dziwne stuki z zawieszenia. A samo się nie naprawi!
Ale w Polsce wolimy jeździć autem aż się całkowicie nie rozkraczy - coś się urwie, coś wycieknie albo wybuchnie. Albo wierzymy w bezawaryjność swoich aut albo wierzymy, że nasz pojazd ma funkcję samonaprawiania. Tymczasem okazuje się że nowe auta psują się coraz częściej (jak doniósł pewien blog motoryzacyjny) - wynika to prawdopodobnie z tego, że koncerny moto tną koszty jak tylko mogą. A najłatwiej jest obniżyć cenę poprzez zejście z jakości. To m.in. dlatego niemieckie auta są droższe (i pewnie zawsze będą) od francuskich...
Prawdą jest, że większość wypadków spowodowana jest przez błąd kierowcy, ale pamiętajmy, że samochody - jak każda maszyna - też mogą nas zawieść. I nie mam tu na myśli, że auto nie odpali nam rano albo złapiemy gumę podczas jazdy. Bo mogą się też popsuć hamulce, urwać wahacz, wystrzelić amortyzator, rozsypać się rozrząd, etc.
Dlatego dbajmy o swoje auta - choćby w taki sposób, że zareagujemy w porę na różnego rodzaju sygnały. Bo plama pod samochodem skądś się bierze, tak samo jak luzy na kierownicy czy dziwne stuki z zawieszenia. A samo się nie naprawi!
niedziela, 4 grudnia 2011
Piesi w mieście mają przechlapane...
Traktowanie pieszych jako pełnoprawnych uczestników ruchu drogowego przychodzi polskim kierowcom z wielką trudnością. W odróżnieniu od cywilizowanych krajów, u nas pieszy w mieście musi odstać swoje zanim któryś z kierowców łaskawie pozwoli mu przejść przez jezdnię. Warto jednak pamiętać, że człowiek w konfrontacji z samochodem nie ma żadnych szans - o czym dobitnie świadczą statystyki.
Jak doniósł portal Regiomoto.pl - Wypadki z udziałem pieszych mają w Polsce miejsce średnio co 47 minut. Przerażające? Większość z nich ma miejsce na przejściach dla pieszych, czyli, w rozumieniu przepisów ruchu drogowego, wynikają z winy kierowców (oczywiście pomijając incydentalne przypadki wtargnięcia pieszego na drogę). Te same statystyki mówią, że piesi w Polsce giną średnio co 7 godzin. Jak łatwo więc policzyć, wypadek śmiertelny stanowi co ósma kolizja samochód-człowiek.
Przy tej okazji dobrze by było, żeby społeczeństwo było porządnie przeszkolone w zakresie udzielania pomocy przedmedycznej. Niestety... z doświadczenia wiem, że o tym jak udzielać pierwszej pomocy wiemy tyle, ile napatrzyliśmy się na to w Słonecznym Patrolu. Uważam, że zajęcia na profesjonalnych fantomach powinny zostać obowiązkowo włączone do szkolenia młodych kierowców - wtedy wszyscy bylibyśmy bardziej bezpieczni i jeździłoby się nieco normalniej...
Jak doniósł portal Regiomoto.pl - Wypadki z udziałem pieszych mają w Polsce miejsce średnio co 47 minut. Przerażające? Większość z nich ma miejsce na przejściach dla pieszych, czyli, w rozumieniu przepisów ruchu drogowego, wynikają z winy kierowców (oczywiście pomijając incydentalne przypadki wtargnięcia pieszego na drogę). Te same statystyki mówią, że piesi w Polsce giną średnio co 7 godzin. Jak łatwo więc policzyć, wypadek śmiertelny stanowi co ósma kolizja samochód-człowiek.
Przy tej okazji dobrze by było, żeby społeczeństwo było porządnie przeszkolone w zakresie udzielania pomocy przedmedycznej. Niestety... z doświadczenia wiem, że o tym jak udzielać pierwszej pomocy wiemy tyle, ile napatrzyliśmy się na to w Słonecznym Patrolu. Uważam, że zajęcia na profesjonalnych fantomach powinny zostać obowiązkowo włączone do szkolenia młodych kierowców - wtedy wszyscy bylibyśmy bardziej bezpieczni i jeździłoby się nieco normalniej...
Subskrybuj:
Posty (Atom)