Wydawać by się mogło, że jak się jedzie w kolumnie samochodów to nic złego zdarzyć się nie może. No... chyba że się mieszka w cudownym kraju nad Wisłą, gdzie wymuszenia pierwszeństwa i chamska jazda na trzeciego to norma!
Ostatnio byłem świadkiem sytuacji, jak pewien Pan Taksówkarz "skasował" motor mknący po przerywanej linii (co nota bene nie jest legalne). Dlaczego to zrobił? Pewnie dlatego, że skoro on stoi, to i niech inni postoją. Oto słynna polska bezinteresowna zawiść. A pozy tym zawsze to raźniej.
Innym razem widziałem jak jadące z podporządkowanej auto wpadło na główną (od razu na lewy pas) i... przywaliło z impetem w stojący w korku samochód. Król lewego pasa spodziewał się pewnie, że wszyscy ustąpią mu pierwszeństwa. Przeliczył się biedaczek i straci nieco zniżek w OC ;)
Zastanawiające są jednak statystyki pokazujące najbardziej zakorkowane miasta w polsce. W największych miastach naszego kraju średnie prędkości w szczycie wynoszą 20 km/h. Oczywiście są to dane uśrednione. Trudno jednak porównywać korki wrocławskie od tych warszawskich. We Wrocławiu ruch ma jednak jakąś dynamikę (niech będzie że te 20 km/h). A w Warszawie stoi się permanentnie, czasami mam wrażenie że 24h na dobę...
I jak tu się dziwić frustracji kierowców, skoro średnia prędkość w miastach wynosi tyle, ile spokojna jazda rowerem...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz