Mandaty za prędkość wystawiane przez strażników miejskich obrosły już niejedną legendą. Okazuje się jednak, że sami strażnicy (było nie było - przedstawiciele prawa) wystawiają sobie złe świadectwo. Raz po raz wychodzą na jaw dowody ich ewidentnej nieuczciwości, czy, jak kto woli, pazerności.
Okazuje się, że mandat od straży miejskiej za przekroczenie prędkości wcale nie musi kończyć się przyznaniem punktów karnych. Wystarczy, że nie wskażemy osoby kierującej autem - wtedy dostaniemy mandat wyższy o 100 zł, ale bez punktów karnych. Wszystko oczywiście w granicach prawa.
Dla polskich kierowców wciąż bardziej dotkliwą karą są punkty karne na ich koncie, niż obciążenie konta bankowego sumą mandatu. A to świadczy tylko o jednym - mandaty są u nas po prostu zbyt niskie!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz