niedziela, 24 czerwca 2012

Mandaty od straży miejskiej - nielegalne?

Polscy politycy za wszelką cenę starają się ograniczyć liczbę kierowców, którzy jeżdżą ze zbyt dużą prędkością. Jednym z pomysłów na ograniczenie liczby wypadków było umożliwienie kontrolowania prędkości przez straż miejską i gminną. Pomysł jak pomysł, ale wykonanie pozostawiło sporo do życzenia... Z jednej strony to dobrze, że jest więcej fotoradarów - dzięki nim kierowcy w ogóle myślą o swojej prędkości podróżnej. Z drugiej jednak strony mam poważne wątpliwości czy taka polityka ograniczeń i zakazów ma jakikolwiek sens. Bo statystycznie rzez biorąc polski kierowca hamuje jakieś 300 metrów przed fotoradarem i ponownie się rozpędza 300 metrów za nim. Jeśli więc komuś chodziło o ograniczenie prędkości będących aktualnie w obrębie fotoradaru - z pewnością możemy mówić o sukcesie. Gorzej, że straż miejska zaczęła wykorzystywać nowe narzędzie (fotoradar) jako maszynkę do zarabiania pieniędzy. Mandat z fotoradaru szybko stał się jedynym sensem istnienia wielu straży gminnych... Skomplikowana jest też sama procedura nakładania kary: po tym, jak fotoradar zrobi zdjęcie samochodu jadącego zbyt szybko, na adres właściciela wysyłane jest pismo. Jest tam numer rejestracyjny pojazdu, data i miejsce popełnienia wykroczenia, typ urządzenia czyli fotoradaru, numer świadectwa legalizacyjnego itp. Nie ma natomiast samego zdjęcia... W konsekwencji możemy więc zakwestionować pismo, nie przyjąć mandatu i zażądać rozpatrzenia sprawy przez sąd. Korzysta na tym kierowca, bo nie dostanie wówczas punktów karnych, a tylko grzywnę w wysokości max 500 zł - czyli tyle, ile wynosi najwyższy mandat w naszym pięknym kraju...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz