wtorek, 26 czerwca 2012

Miszczowie, czyli Polacy na rondzie

Nie potrafimy poruszać się po rondach - to niestety przykry fakt. Być może dlatego, że mamy ich ciągle tak niewiele. Kursanci nauki jazdy nie mają gdzie szlifować umiejętności, a potem, już jako kierowcy, jadąc po rondzie wyczyniają po prostu cuda. Lista zarzutów jest całkiem pokaźna i kompleksowa. Nie potrafimy na rondo wjechać (włączyć się do ruchu) ani zjechać (kto by się przejmował kierunkowskazami?!). Nie jesteśmy sobie życzliwi i wymuszamy pierwszeństwo przejazdu. A to z kolei sprawia, że nagminnie jeździmy najbardziej zewnętrznym pasem - z obawy, że będziemy musieli się potem wpychać, żeby zjechać z ronda. I tak dalej... Czytaj: rondo kierunkowskazy. W zachodniej Europie rond jest mnóstwo. W Hiszpanii niemal każde skrzyżowanie jest rondem. I tam nawet obcokrajowiec nie ma problemu z płynną jazdą. Dlaczego? Bo kierowcy są sobie nawzajem życzliwi. Nikt się nie pcha, nie pokazuje swojego nadmuchanego ego (a podobno Hiszpanie temperamentni). Pozostaje tylko liczyć na to, że pierwsze koty za płoty - nabudują tych rond i u nas, my się na początku trochę postukamy, zrobimy kilka crash-testów i w końcu się nauczymy. Oby!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz