niedziela, 29 lipca 2012
Co z tymi autostradami?
Miało być tak pięknie. Każdy kolejny rząd obiecuje, że będzie budował drogi, a w zimie będzie robić plany budowy. Rzeczywistość, jak zwykle, przerasta zarówno tych od planowania, jak i tych od realizacji. Bo w naszym kraju nad drogami wszelakimi wisi klątwa nieukończenia...
Historia z autostradą A1 nadaje się na hollywoodzki film - na pewno dramat, a być może nawet i na thriller lub horror. Podobnie rzecz ma się z autostradą A4 (nie mniej ważną od A1, bo prowadzi prosto na Ukrainę. Rządowi powinno więc zależeć, aby tą autostradę pociągnąć nieco dalej, niż do Krakowa. Może i nawet zależy. Ale, jak już pisałem, rzeczywistość jest druzgocąca: jeden z najważniejszych odcinków bardzo ważnej dla Polski drogi pozostał bez wykonawcy. Przecież skończyło się Euro 2012, więc teraz można już odetchnąć z ulgą i nie ma się gdzie śpieszyć. Kibice już swoje wycierpieli, oficjele przyjechali i szczęśliwie (o dziwo!) odjechali. No to mamy czas - zarówno na poprawki A1, jak i wybór kolejnego wykonawcy na A4.
A może autostrady w Polsce to temat na film science fiction?
sobota, 28 lipca 2012
Opony zimowe będą obowiązkowe
Tak, tak, do tej pory kierowcy wcale nie musieli jeździć w zimie na zimówkach. Tak naprawdę w ogóle nie musieli się przejmować oponami - do momentu, w którym miały więcej niż 4 milimetry bieżnika, były jak najbardziej OK. Natomiast to, czy bieżnik był zimowy czy letni, policjantów nie obchodzi. Zdziwieni?
Ale teraz rząd chce zmienić przepisy i nakazać kierowcom wybór opon odpowiednich do pory roku. Takie przepisy są zresztą w wielu innych europejskich krajach (m.in. w Austrii i Czechach). Znowu jesteśmy więc nieco zapóźnieni, ale do tego jakoś zdążyłem już przywyknąć.
Ciekaw jestem natomiast, czy do zmian przywykną kierowcy. Co zadziwiające, wcale nie tak wielu z nas uważa posiadanie dwóch kompletów opon (albo przynajmniej jednego, ale wielosezonowego) za coś normalnego. Wystarczy zwrócić uwagę w zimie na opony, na jakich poruszają się kierowcy - na moje oko zimówki posiada jakieś 60-70 procent użytkowników dróg.
Ale... do zimy przecież jeszcze daleko i ustawodawcom może się jeszcze odwidzieć :) Tak więc póki co polecam zainteresować się innym tematem: kiedy zmienić opony na letnie.
Spada liczba pijanych kierowców
Według policji, największą bolączką polskich dróg są pijani kierowcy. To oni powodują wypadki, wyprzedzają na trzeciego, walą w pieszych na pasach, nie zatrzymują się przed przejściami. Przecież to takie oczywiste...
Kampanii społecznych przeciwko pijanym kierowcom jest w naszym kraju mnóstwo. Z jednej strony to dobrze, bo problem pijanych kierowców to problem poważny. Jest tylko jedno małe "ale" - pijani kierowcy nie są, w moim przekonaniu, podstawowym problemem na polskich drogach. W mojej opinii największy kłopot mamy z kierowcami jeżdżącymi po prostu niebezpiecznie i nonszalancko - jest prosta droga, to sobie przyspieszę do 150 km/h. Nic nie jedzie, to sobie skręcę w lewo na zakazie. Przejadę na żółtym, bo to przecież tylko "wczesne żółte". I tak dalej...
Dlaczego nie ma kampanii społecznych pod te tematy, a policjanci nie czają się za rogiem i za zakrętem? Bo to mało spektakularne. Drogówka jest tak mało liczna i tak źle zorganizowana, że musi organizować akcje spektakularne, aby w ogóle ktoś zauważył ich istnienie.
Ale dobrze, że w ogóle cokolwiek robią!
środa, 25 lipca 2012
Frustracja za kółkiem
Irytacja, zniecierpliwienie, bezradność - to główne uczucia, które towarzyszą nam za kierownicą samochodu. Ale jakże miałoby być inaczej, skoro polskie drogi wyglądają albo jak szwajcarski ser albo nie ma ich w ogóle. A na tych, które wyglądają w miarę sensownie i gdzie wreszcie można się rozpędzić, stoją fotoradary i jeźdzą nieoznakowane radiowozy wyposażone w fotoradary. No i jak tu się nie wkurzyć?
Naukowcy już dawno udowodnili, że samopoczucie kierowcy ma bezpośredni wpływ na sposób prowadzenia samochodu. Nawet spokojny na pozór człowiek za kierownicą może stać się bezdusznym frustratem, który będzie atakował kałuże i z premedytacją oblewał błotem pieszych. Bo skoro on jest nieszczęśliwy, to niech inni też będą!
Jak temu zaradzić? Przez najbliższych kilkanaście lat, dopóki nie znikną utrudnienia na drogach i zanim nie uporamy się z budową dróg, które już teraz mają status "super pilnych", jesteśmy skazani na rozwiązania doraźne - relaksująca muzyka, środki uspokajające typu papieros, bluzganie przez CB... Jakoś sobie trzeba radzić, prawda?
poniedziałek, 23 lipca 2012
Zlikwidujmy alkohol, będzie bezpieczniej!
Przeczytałem dziś, że "Senacka Komisja Praw Człowieka, Praworządności i Petycji opowiedziała się za zakazem sprzedaży alkoholu na stacjach benzynowych". Argument - kierowcy podjeżdżają po paliwo, a wychodzą z piwkiem. Większego absurdu nie słyszałem od długiego czasu...
Gdyby iść torem myślowym naszych wspaniałych ustawodawców, musielibyśmy zakazać sprzedaży alkoholu w każdym miejscu, do którego można się dostać samochodem. Czyli w praktyce wszędzie. No, może zostałyby tylko schroniska górskie i sklepy przy zielonych granicach. Przecież skoro ktoś wywnioskował, że jest związek przyczynowo-skutkowy pomiędzy faktem sprzedaży alkoholu na stacjach benzynowych a liczbą pijanych kierowców, jest zdolny jest do wszystkiego!
A najgorsze, że tego totalnego bubla prawnego poparło Ministerstwo Zdrowia, które swoją drogą zostało postawione pod ścianą - bo przecież im nie wypada nie poprzeć takiego wniosku, nawet jeśli jest z gruntu absurdalny.
Podsumowując, alkohol na stacjach benzynowych musi zostać! Osobie, która wymyśliła takiego bubla proponuję nie pracować po alkoholu. Będzie potem mniej wstydu.
Będzie więcej fotoradarów. Hurrra!
Rządowi specjaliści od bezpieczeństwa na drogach mają nowy-stary pomysł: dostawka fotoradarów. Podobno 300 nowych urządzeń ma radykalnie zmniejszyć liczbę wypadków. Jest to logiczne tylko na pierwszy rzut oka. W praktyce to kolejny bubel, który ani nie przyniesie żadnych korzyści w postaci poprawy bezpieczeństwa, ani nie zwiększy wpływów do budżetu. Oczywiście do momentu, kiedy nie zostanie uszczelniony system, który jest wdrożony już teraz.
Po pierwsze, użytkownicy bardzo często nie przyjmują mandatów z fotoradarów. Wymówek jest całe mnóstwo: a to zdjęcie nieczytelne, a to kwestionowanie pracy urządzenia albo w ogóle negowanie faktu istnienia fotoradaru (naprawdę). Kiedy nie płacić mandatu - sprawdź!
Uważam, że jedyną szansą na poprawę bezpieczeństwa jest radykalizacja przepisów, a także ich skuteczna egzekucja. Kierowcy muszą poczuć perspektywę dotkliwej kary - wtedy dwa razy pomyślą zanim po piwku albo dwóch wsiądą za kółko. Pomogą w tym też wyższe mandaty, a dla recydywistów - okresowa utrata prawa jazdy...
Subskrybuj:
Posty (Atom)