sobota, 29 września 2012

Szkolenia redukujące punkty karne tylko do końca roku

Już wkrótce zmienią się przepisy dotyczące możliwej obniżki punktów karnych przez kierowców zagrożonych utratą prawa jazdy z powodu dużej liczby wykroczeń. Tylko do końca roku mogą oni odbyć specjalne (płatne) szkolenie, dzięki któremu mogą obniżyć ilość punktów. Nareszcie rząd naszego cudownego kraju likwiduje ten absurd!

Możliwość wykupienia szkolenia i redukcji punktów karnych była złym pomysłem. Po pierwsze nie działała prewencyjnie - szczególnie w sytuacji, kiedy mandaty w naszym kraju są śmiesznie małe. Pop drugie - zakładała, że punkty karne można sprzedać. Za pieniądze i własny czas. To było trochę zbyt łatwe... "Mandat z fotoradaru mi niestraszny - pójdę na szkolenie i sobie go skasuję". Z takim podejściem trzeba było skończyć!

Znam wiele osób, które otwarcie przyznają, że po prostu opłaca im się przekraczać prędkość. Wolą być gdzieś 10 minut szybciej niż jechać zgodnie z przepisami. Tych kilkaset złotych mandatu raz na jakiś czas po prostu im się kalkuluje w ogólnym rozliczeniu. Teraz, mam nadzieję, nowe przepisy zmuszą do nieco innych zachowań.

O tym, jak będzie wyglądać zbijanie punktów karnych po nowym roku możecie poczytać TUTAJ.

środa, 26 września 2012

Bezzałogowy samochód dopuszczony do ruchu

Takie cuda tylko w Ameryce. Samochód, który od kilku lat testuje i lansuje koncern Google, może legalnie poruszać się po drogach publicznych. To pierwszy krok do całkowicie odczłowieczonego ruchu drogowego, w którym to mikroprocesory będą wyręczać ludzi podczas jazdy autem. Czy to dobry pomysł? Mam sporo wątpliwości...

Po pierwsze, bezpieczeństwo takiego systemu poruszania się będzie zależeć od komputerów. Oczywiście - komputery nie są rozkojarzone, nie upijają się i nie dają ponieść emocjom. Ale to wciąż komputery. Będą zawsze reagować bezdusznie, bez empatii i współczucia. Ale nie będą przewidywać potencjalnie niebezpiecznych sytuacji, jakie mogą się zdarzyć na drodze. Ruch drogowy to nie szachy, w których liczba kombinacji jest przewidywalna. Mówiąc bardziej obrazowo, komputer nie wygra w tenisa z Agnieszką Radwańską właśnie z powodu schematyzmu postępowania. A, jak wiadomo, podczas poruszania się po drogach - szczególnie w naszym kraju - wysoki poziom antycypacji jest bardzo pożądany...

Do sprawy na pewno będę wracał, bo temat jest - przyznacie - dość fascynujący!

Samochód bez kierowcy - polecam ten tekst

wtorek, 25 września 2012

Zimówki całoroczne, czyli o oponach ciąg dalszy

Jak już wiemy, polscy kierowcy nie wierzą w sensowność sezonowej zmiany opon. Co ciekawe, w tym roku w sezonie letnim na oponach zimowych poruszało się więcej kierowców, niż w lecie 2011. Kryzys? Oszczędności są przecież tylko pozorne. Ale mądry Polak po szkodzie...

Wprawdzie na zmianę opon jeszcze jest czas, ale ci kierowcy, którzy jeszcze nie kupili nowych gum na nadchodzący sezon powinni już powoli myśleć o zakupie. Zaczyna się bowiem sezonowy szczyt, kiedy najpierw oblężenie przeżyją sklepy z oponami, a potem gumiarze, którzy będą je musieli założyć na felgi.

Tymczasem wielu kierowców po prostu sobie wymianę odpuści. Bo mają założone zimówki od zeszłego roku. Bo pojeżdżą na letnich - przecież w mieście nie ma zimy... To nic, że zimówki w lecie piszczą niemiłosiernie - w końcu weterani twierdzą, że piszczą tylko przez pierwsze dwa tygodnie jazdy po ciepłym asfalcie. Potem się docierają (ścierają?).

A o tym kiedy zmienić opony i dlaczego mimo wszystko warto to robić, przeczytacie w tym tekście.

niedziela, 23 września 2012

Co pokazuje policjant?

Pytanie zawarte w tytule jest, może i prowokacyjne, ale jak najbardziej sensowne. Twierdzę, że polscy kierowcy nie mają pojęcia, co pokazuje im policjant, kiedy steruje ruchem. Kierowcy nie rozumieją, nawet jeśli policjant wskaże ich palcem i obrazowo pokaże co mają zrobić...

Jest to o tyle dziwne, bo przecież na kursach na prawo jazdy kierowcy muszą to wiedzieć i odpowiedzieć na stosowne pytania w teście. A co potem? Potem zapominamy i szczęśliwi korzystamy w infrastruktury drogowej - w tym ze świateł drogowych. A kiedy zgasną, to albo jest sodoma, gomora i wolna amerykanka albo... pan policjant. Czyli w praktyce wolna amerykanka, tyle że przy akompaniamencie gwizdka...

Jak temu zaradzić? Na przykład od czasu do czasu przypominać sobie, co oznaczają komendy policjantów. To naprawdę nic skomplikowanego i naprawdę wypada to wiedzieć! Sygnalizacja świetlna nawala naprawdę dość często, a w dużych miastach bez pomocy policjantów duże skrzyżowania są po prostu zbyt niebezpieczne.

I jeszcze jedno. Jak nie znacie znaków zastępczych policji drogowej, to trzymajcie się z dala od Korei Północnej - tam w ogóle nie ma świateł i na każdym skrzyżowaniu jest policjant(ka), która pokazuje tak:
<iframe width="420" height="315" src="http://www.youtube.com/embed/_sYR43hSdYw" frameborder="0" allowfullscreen></iframe>