Takie cuda tylko w Ameryce. Samochód, który od kilku lat testuje i lansuje koncern Google, może legalnie poruszać się po drogach publicznych. To pierwszy krok do całkowicie odczłowieczonego ruchu drogowego, w którym to mikroprocesory będą wyręczać ludzi podczas jazdy autem. Czy to dobry pomysł? Mam sporo wątpliwości...
Po pierwsze, bezpieczeństwo takiego systemu poruszania się będzie zależeć od komputerów. Oczywiście - komputery nie są rozkojarzone, nie upijają się i nie dają ponieść emocjom. Ale to wciąż komputery. Będą zawsze reagować bezdusznie, bez empatii i współczucia. Ale nie będą przewidywać potencjalnie niebezpiecznych sytuacji, jakie mogą się zdarzyć na drodze. Ruch drogowy to nie szachy, w których liczba kombinacji jest przewidywalna. Mówiąc bardziej obrazowo, komputer nie wygra w tenisa z Agnieszką Radwańską właśnie z powodu schematyzmu postępowania. A, jak wiadomo, podczas poruszania się po drogach - szczególnie w naszym kraju - wysoki poziom antycypacji jest bardzo pożądany...
Do sprawy na pewno będę wracał, bo temat jest - przyznacie - dość fascynujący!
Samochód bez kierowcy - polecam ten tekst
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz