środa, 26 września 2012

Bezzałogowy samochód dopuszczony do ruchu

Takie cuda tylko w Ameryce. Samochód, który od kilku lat testuje i lansuje koncern Google, może legalnie poruszać się po drogach publicznych. To pierwszy krok do całkowicie odczłowieczonego ruchu drogowego, w którym to mikroprocesory będą wyręczać ludzi podczas jazdy autem. Czy to dobry pomysł? Mam sporo wątpliwości...

Po pierwsze, bezpieczeństwo takiego systemu poruszania się będzie zależeć od komputerów. Oczywiście - komputery nie są rozkojarzone, nie upijają się i nie dają ponieść emocjom. Ale to wciąż komputery. Będą zawsze reagować bezdusznie, bez empatii i współczucia. Ale nie będą przewidywać potencjalnie niebezpiecznych sytuacji, jakie mogą się zdarzyć na drodze. Ruch drogowy to nie szachy, w których liczba kombinacji jest przewidywalna. Mówiąc bardziej obrazowo, komputer nie wygra w tenisa z Agnieszką Radwańską właśnie z powodu schematyzmu postępowania. A, jak wiadomo, podczas poruszania się po drogach - szczególnie w naszym kraju - wysoki poziom antycypacji jest bardzo pożądany...

Do sprawy na pewno będę wracał, bo temat jest - przyznacie - dość fascynujący!

Samochód bez kierowcy - polecam ten tekst

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz