Policjanci zwrócili się do polityków z apelem dotyczącym podwyżki mandatów. Ich zdaniem kary są zbyt mało dotkliwe i prowokują bogatszych kierowców do szybkiej i ryzykownej jazdy. Bo przecież skoro mają więcej pieniędzy, to i stać ich na szybsze auta.
Dlaczego politycy nie chcą tego ukrócić? To tajemnica poliszynela. Plotki głoszą, że nie jest to na rękę wpływowemu posłowi Jackowi Kurskiemu, który słynie z historycznych wyczynów na drogach. Ostatnio całe Niemcy przejechał wszerz w zaledwie 5,5 godziny. Celnikom nie chciało się wierzyć. Kurski powiedział jednak nieskromnie, że następnym razem poprawi ten wynik. Fakt, że działo się to na niemieckiej autostradzie o niczym nie świadczy. Gdyby pan poseł jechał trochę wolniej, być może zauważyłby, że brak ograniczeń prędkości obowiązuje tylko na określonych odcinkach, a za przejazd np. przez węzeł autostradowy lub obwodnicę miasta z prędkością 180 km/h można stracić prawo jazdy.
Czego nas uczy ta historia? Ano tego, że Polak potrafi. I albo dobijemy do europejskiej średniej, czyli radykalnie podwyższymy stawki mandatów albo skierujemy się na wschód, gdzie mandaty niby są, ale i tak nikt ich nie płaci, bo taniej i łatwiej jest dać policjantowi w łapę...
Ja w każdym razie wierzę, że pójdziemy drogą rozsądki i w przyszłym roku mandaty będą wyższe.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz