Minął kolejny świąteczny weekend, czas więc na kolejną porcję mega sensacyjnych wieści ze świata wypadków drogowych!
W tym roku polska drogówka serwuje kilka naprawdę łamiących informacji. Zatrzymano mniej nietrzeźwych kierowców niż rok wcześniej. Zanotowano mniej kolizji drogowych i mniej ofiar śmiertelnych.
Jakie wnioski płyną z tych danych? Absolutnie żadne. Na pewno nie można domniemywać, że polscy kierowcy nagle stali się ostrożniejsi i przestali pić alkohol. Święta na drogach to bardzo specyficzny czas, kiedy nikomu - teoretycznie - nie powinno się śpieszyć, ale jednak każdy pędzi na złamanie karku byleby tylko być już w domu.
Ja od dawna uważam, że podawanie tych liczb nie ma żadnego sensu i nikomu nie służy. Statystyki uzależnione są od tak wielu zmiennych, że po prostu nie da się na ich podstawie wyciągnąć żadnych racjonalnych wniosków. Po co więc się tym chwalić albo odwrotnie - straszyć ludzi? Proponuję więc dać sobie spokój z tymi głupotami.
piątek, 28 grudnia 2012
sobota, 22 grudnia 2012
Święta... najbezpieczniejszy czas w roku?
Przed nami długi świąteczny weekend. Dla wielu osób to czas intensywnego przemieszczania się samochodem po całej Polsce. Fachowcy wyliczyli, że korki w tych dniach są na tyle intensywne, że... średnia prędkość spada poniżej 10 km/h. To mniej więcej tyle, ile śmiga na nartach Justyna Kowalczyk, kiedy jest już bardzo zmęczona kilkugodzinnym treningiem.
Jak to więc możliwe, że w tych dniach jest też najwięcej wypadków ze skutkiem śmiertelnym? Moim zdaniem winna jest po prostu statystyka. Jeśli na drogach jest więcej kierowców, więc większa ich liczba może ucierpieć w wypadkach. Trudno uzasadniać wypadkowość przesadną brawurą kierowców - przecież każdy chce żyć...
A w tym roku przed świętami pojawiły się jeszcze piękne nowe fotoradary.
Teoretycznie jednak, skoro jeździmy tak wolno, nikt nie powinien ginąć. A jednak, mamy do czynienia z odwrotną sytuacją. Niestety do poprawy tego stanu nie przyczynia się też opatrzność i aura. W tegoroczne święta Bożego Narodzenia pogoda znowu ma być mocno zmienna, a IMGW już dwa dni temu ostrzegło o niebezpiecznej gołoledzi.
W każdym razie - jeźdźcie ostrożnie!
Jak to więc możliwe, że w tych dniach jest też najwięcej wypadków ze skutkiem śmiertelnym? Moim zdaniem winna jest po prostu statystyka. Jeśli na drogach jest więcej kierowców, więc większa ich liczba może ucierpieć w wypadkach. Trudno uzasadniać wypadkowość przesadną brawurą kierowców - przecież każdy chce żyć...
A w tym roku przed świętami pojawiły się jeszcze piękne nowe fotoradary.
Teoretycznie jednak, skoro jeździmy tak wolno, nikt nie powinien ginąć. A jednak, mamy do czynienia z odwrotną sytuacją. Niestety do poprawy tego stanu nie przyczynia się też opatrzność i aura. W tegoroczne święta Bożego Narodzenia pogoda znowu ma być mocno zmienna, a IMGW już dwa dni temu ostrzegło o niebezpiecznej gołoledzi.
W każdym razie - jeźdźcie ostrożnie!
środa, 19 grudnia 2012
Nawet media przestraszyły się fotoradarów!
Paranoja z fotoradarami trwa nadal. Temat podchwyciła ogólnopolskie, "duże" media i zrobiły newsa w głównych wydaniach swoich znajomości. O co chodzi? O to, że fotoradary stawiane są w miejscach bezpiecznych, gdzie grzanie ponad wyznaczony limit powinno być dozwolone? A może o to, że fotoradary stawiane są w miejscach, w których kierowcy się ich nie spodziewają?
Tego typu prawdy objawione głoszą nie tylko kierowcy i tzw. specjaliści branży, ale też, o zgrozo, przedstawiciele władzy. A ja nie rozumiem o co chodzi. Dlaczego w naszym kraju każdy przepis musi być egzekwowany z przymrużeniem oka? Przecież skoro jest znak ograniczający prędkość, skoro są przepisy określające jak szybko można jechać, to skąd zdziwienie, że policja czy ITD po prostu egzekwują prawo? Powiedzmy wprost: prędkości nie wolno przekraczać nawet na teoretycznie bezpiecznej i nowej drodze. Prawo jest surowe i równe dla wszystkich i nie powinno być ulg dla tych, którym się bardziej śpieszy albo mają bardziej nowoczesne (i bezpieczniejsze) auta.
niedziela, 16 grudnia 2012
Opony zimowe - świetny test porównawczy
Z oponami zimowymi jest jak ze smarem w nartach Justyny Kowalczyk - w sumie nie wiadomo tak naprawdę co robią, ale bez nich poruszanie się w trudnych warunkach jest bardzo trudne.
Dla mnie siła opon zimowych nie leży wcale w świetnej przyczepności na śniegu. Jak jest biało to i tak trzeba bardzo uważać, niezależnie od rodzaju ogumienia. Jazda po śniegu wymaga po prostu wprawy i techniki.
Ale na deszczu czy błocie pośniegowym różnica jest gigantyczna. Jak duża? O tym najłatwiej się przekonać oglądając różnego rodzaju testy zimowe. Poniżej jeden z nich, który daje do myślenia!
Subskrybuj:
Posty (Atom)