czwartek, 28 lutego 2013

"Pieprz radary" - bunt kierowców przeciw bezpieczeństwu?

Ruszyła ogólnopolska kampania społeczna pod zacnym tytułem "Pieprz radary". W skrócie - kierowcy będą jeździć zgodnie z przepisami, co w ich mniemaniu sparaliżuje ruch na drogach. Do akcji przystąpiło 11 tysięcy osób. Przystąpili oczywiście wirtualnie, na Facebooku. Co z tego wyniknie? Prawdopodobnie nic - oprócz tego, że media znowu trochę popiszą o tej sprawie...

Po pierwsze: jazda zgodnie z przepisami nie sparaliżuje ruchu na polskich drogach. Nie sparaliżowała w Austrii, Niemczech i Skandynawii, a więc i my jakoś to przetrwamy. Po drugie: tego typu kampanie społeczne świetnie sprawdzają się na papierze, ale nie w realnym świecie. Dlaczego? Bo kampania jest de facto wymierzona w innych kierowców. Jadący 50 km/h po dwupasmówce delikwent zostanie strąbiony przez kilka innych aut i od razu odechce mu się protestowania. Protesty trzeba wymierzać w decydentów - wtedy mają jakikolwiek sens społeczny. W ten sposób nie obejdą one nikogo i akcja w moim przekonaniu zostanie spalona...

1 komentarz:

  1. Witam serdecznie, jestem inicjatorem akcji "Pieprz Radary". Zapraszam na stronę wydarzenia na Facebooku: http://www.facebook.com/events/147875535360199 Celem naszego włoskiego strajku jest wzbudzenie poważnej dyskusji o bezpieczeństwie na polskich drogach. Radary nie mają z tym nic wspólnego. Pozdrawiam, Robert Szmarowski.

    OdpowiedzUsuń