poniedziałek, 29 kwietnia 2013

190 km/h ja motorze przez wioskę

... i to na jednym kole! Oto historia człowieka, który miał w głębokim poszanowaniu przepisy ruchu drogowego i postanowił śmignąć z taką prędkością przez wioskę, jadąc w dodatku na jednym kole!

Sytuacja miała miejsce w Radomiu, a motocyklista był na tyle inteligentny, że swoje wyczyny monitorował wideorejestratorem. I to własnie na podstawie jego własnych nagrań policja go namierzyła, ukarała mandatami i wlepiła 36 punktów karnych.

Tym razem praca operacyjna policji przyniosła owoce. Zapraszamy na przejażdżkę!


Cały artykuł tutaj: Motocykle na drogach

środa, 24 kwietnia 2013

Chaos jak u gumiarza w sezonie

Przyglądaliście się kiedyś pracy oponiarzy podczas "rutynowej" zmiany opon? Po niedawnych obserwacjach stwierdzam jedno - rządzi nimi totalny chaos! Wulkanizatorzy są w wiecznym niedoczasie, a po 7-8 godzinach nieustannej zmiany opon mają po prostu dość swojej roboty i wszystkie czynności robią mocno mechanicznie. A co się, niestety, odbija negatywnie na jakości pracy i późniejszym bezpieczeństwie ludzi, którzy będą podróżowali samochodem z oponami wyważonymi i przykręconymi do samochodu w sposób wybitnie niechlujny.

Mam taką zasadę, że zawsze patrzę oponiarzom na ręce podczas pracy. Boję się, że w swoim popłochu coś sknocą i narobią jakiegoś bigosu mi i mojej rodzinie. Ale tak to się kończy, jeśli realnie wymiana opon trwa jakieś 30-40 minut, a szef zapisuje klientów co 20 minut (sam widziałem!). Oponiarze wyrabiają w sezonie 150% normy i trudno się dziwić, że robią robotę po łebkach...

Swoją drogą ciekawe, jak często zdarza się żeby od samochodu z wymienionymi oponami odpadło koło? Czy ktoś prowadzi takie statystyki?

sobota, 13 kwietnia 2013

Skrzyżowania równorzędne - kto jedzie pierwszy?

Pewnie to znacie z autopsji - dojeżdżasz do skrzyżowania równorzędnego, a tu z każdego kierunku stoi auto. I każdy kierowca gapi się w prawo w nadziei, że w końcu zjedzie mu ze skrzyżowania. A ten z prawej zamiast jechać... patrzy w prawo! I tak dalej i tak dalej. Aż kolejka wraca do nas. No to jedynka i ruszamy!

Kodeks drogowy nie mówi nic o tym, jak należy się zachować w takiej sytuacji. Teoretycznie i praktycznie kto pierwszy ten lepszy. Jest tylko jedno "ale": co w sytuacji, kiedy przytrafi się stłuczka? Czy policjant da się przekonać zwykłym tłumaczeniem, że "staliśmy wszyscy, więc postanowiłem przełamać ten impas i ruszyłem". A jak w identyczny sposób zachowa się dwóch kierowców?

Dlaczego więc nikt tego spornego przepisu nie wyeliminuje z kodeksu? Po co nam skrzyżowania równorzędne? Przecież nie ma problemu, żeby na każdym skrzyżowaniu określić pierwszeństwo przejazdu - byłoby bardziej klarownie i higienicznie dla wszystkich!