środa, 24 kwietnia 2013

Chaos jak u gumiarza w sezonie

Przyglądaliście się kiedyś pracy oponiarzy podczas "rutynowej" zmiany opon? Po niedawnych obserwacjach stwierdzam jedno - rządzi nimi totalny chaos! Wulkanizatorzy są w wiecznym niedoczasie, a po 7-8 godzinach nieustannej zmiany opon mają po prostu dość swojej roboty i wszystkie czynności robią mocno mechanicznie. A co się, niestety, odbija negatywnie na jakości pracy i późniejszym bezpieczeństwie ludzi, którzy będą podróżowali samochodem z oponami wyważonymi i przykręconymi do samochodu w sposób wybitnie niechlujny.

Mam taką zasadę, że zawsze patrzę oponiarzom na ręce podczas pracy. Boję się, że w swoim popłochu coś sknocą i narobią jakiegoś bigosu mi i mojej rodzinie. Ale tak to się kończy, jeśli realnie wymiana opon trwa jakieś 30-40 minut, a szef zapisuje klientów co 20 minut (sam widziałem!). Oponiarze wyrabiają w sezonie 150% normy i trudno się dziwić, że robią robotę po łebkach...

Swoją drogą ciekawe, jak często zdarza się żeby od samochodu z wymienionymi oponami odpadło koło? Czy ktoś prowadzi takie statystyki?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz