wtorek, 30 lipca 2013

Włączanie się do ruchu - to wcale nie takie proste!

Podobno są w Europie kraje, w których nieprawidłowa jazda na przysłowiową "zakładkę" (tudzież zamek) jest karana mandatem karnym. Przykład Polski dowodzi, jak bardzo jesteśmy dalecy od cywilizacji.

Przykład dobrze znany wszystkim: przed nami są oznakowane roboty drogowe. Musimy zmienić pas. Jeśli droga jest dwupasmowa, to mamy wybór: albo jedziemy do końca pasa i zmieniamy go w ostatniej chwili albo robimy to od razu, jak tylko zobaczymy znak, że nasz pas się kończy. I tu dochodzimy do kluczowej różnicy pomiędzy kierowcą polskim i niemieckim. W Polsce jazda własnym pasem do końca jest postrzegana jako przejaw buractwa i cwaniactwa. W Niemczech jest to kodeksowy obowiązek.

Skąd się bierze ta wielka różnica w interpretacji oznakowania drogowego? Otóż włączanie się do ruchu jest w naszym kraju manewrem, który wymaga przysłowiowych jaj. Polak-kierowca jest bowiem z reguły zatwardziały i nie lubi jak mu się coś pojawia znienacka na jego pasie. No cóż, może kiedyś się tego wyzbędziemy...

środa, 10 lipca 2013

Radio CB - czy umiemy z niego korzystać?

Dobrodziejstwo, jakim bez wątpienia jest radio CB już wiele lat temu zostało docenione przez zawodowych kierowców. Potem "radyjka" masowo zaczęli sobie kupować zwykli prywatni kierowcy - głównie w celu pozyskiwania informacji o lotnych patrolach policji, nieoznakowanych radiowozach i mobilnych fotoradarach. Słowem - jeśli na radiu mówią, że ścieżka jest czysta, to można lecieć 150 km/h na dziewięćdziesiątce bez obaw o nagłe uszczuplenie zasobów portfela.

A przecież radio CB zostało wymyślone w zupełnie innym celu. Chodziło o to, żeby zapewnić sobie bezpieczeństwo (w czasach, kiedy nie było jeszcze telefonów komórkowych!) i się wzajemnie informować o różnych zdarzeniach drogowych i zapewnić tym samym płynny przejazd z punktu A do punktu B. Niestety, w obecnych czasach wykorzystanie CB radia się mocno skomercjalizowało. W efekcie trudno teraz pozyskać wartościowe informacje w eterze. Właściwie to jest tam cisza przerywana od czasu do czasu bluzgami i pytaniami o to gdzie stoi drogówka. Przykre.