Paranoja z fotoradarami trwa nadal. Temat podchwyciła ogólnopolskie, "duże" media i zrobiły newsa w głównych wydaniach swoich znajomości. O co chodzi? O to, że fotoradary stawiane są w miejscach bezpiecznych, gdzie grzanie ponad wyznaczony limit powinno być dozwolone? A może o to, że fotoradary stawiane są w miejscach, w których kierowcy się ich nie spodziewają?
Tego typu prawdy objawione głoszą nie tylko kierowcy i tzw. specjaliści branży, ale też, o zgrozo, przedstawiciele władzy. A ja nie rozumiem o co chodzi. Dlaczego w naszym kraju każdy przepis musi być egzekwowany z przymrużeniem oka? Przecież skoro jest znak ograniczający prędkość, skoro są przepisy określające jak szybko można jechać, to skąd zdziwienie, że policja czy ITD po prostu egzekwują prawo? Powiedzmy wprost: prędkości nie wolno przekraczać nawet na teoretycznie bezpiecznej i nowej drodze. Prawo jest surowe i równe dla wszystkich i nie powinno być ulg dla tych, którym się bardziej śpieszy albo mają bardziej nowoczesne (i bezpieczniejsze) auta.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz