czwartek, 29 marca 2012

Sprawdź zawieszenie po zimie!

Mrozy i polskie dziury niestety nie sprzyjają elementom zawieszenia. Dlatego po sezonie zimowym warto sprawdzić w jakim stanie są poszczególne części zawieszenia - i naprawić, zanim do wymiany będzie znacznie więcej elementów.

Zawieszenie w samochodach niestety ma tendencję do tzw. sypania się - jak zepsuje się jeden element, błyskawicznie obciążenia nie wytrzyma kolejny - i tak, efektem domina, szybko popsuje się nam pół auta. Dlatego o zawieszenie dbać się po prostu opłaca.

Co się psuje najczęściej? Wahacze, tuleje, łączniki stabilizatorów, amoryzatory... Kompleksowy przegląd elementów zawieszenia zrobił portal Regiomoto.pl - niech to będzie wasza "zawieszeniowa" biblia :)

Przegląd zawieszenia

Co ważne, wiele elementów zawieszenia jest sprawdzanych podczas przeglądu rejestracyjnego - mają one bowiem bezpośredni wpływ na bezpieczeństwo. Jeżeli zawieszenie nie pracuje jak trzeba, auto trudniej się prowadzi i utrudnia hamowanie. Dlatego o zawieszenie warto też dbać ze względu na własne bezpieczeństwo. Jazda sprawnym autem jest po prostu bardziej bezpieczna...

środa, 28 marca 2012

Punkty karne wymienne na złotówki - promocja od straży miejskiej

Mandaty za prędkość wystawiane przez strażników miejskich obrosły już niejedną legendą. Okazuje się jednak, że sami strażnicy (było nie było - przedstawiciele prawa) wystawiają sobie złe świadectwo. Raz po raz wychodzą na jaw dowody ich ewidentnej nieuczciwości, czy, jak kto woli, pazerności.

Okazuje się, że mandat od straży miejskiej za przekroczenie prędkości wcale nie musi kończyć się przyznaniem punktów karnych. Wystarczy, że nie wskażemy osoby kierującej autem - wtedy dostaniemy mandat wyższy o 100 zł, ale bez punktów karnych. Wszystko oczywiście w granicach prawa.

Dla polskich kierowców wciąż bardziej dotkliwą karą są punkty karne na ich koncie, niż obciążenie konta bankowego sumą mandatu. A to świadczy tylko o jednym - mandaty są u nas po prostu zbyt niskie!

poniedziałek, 26 marca 2012

Opony letnie czas założyć!

Powoli rozkręca się sezon na zmianę ogumienia. I, jak co roku o tej porze, media pewnie będą trąbić o tym, jak to polscy kierowcy niechętnie zmieniają opony...

I mają w tym sporo racji - w końcu opony są drogie i nie każdego stać na dwa komplety gum. Co ciekawe, mam wrażenie, że koncerny oponiarskie nie tylko specjalnie schodzą z jakością swoich opon, aby szybciej się ścierały i były mniej trwałe (całe szczęście, że w ogóle wytrzymują chociaż jeden pełny sezon :-), to jeszcze celowo śrubują standardy dotyczące wysokości bieżnika czy wieku opon. W konsekwencji przeciętny kierowca wymienia opony nie dlatego, że są już zużyte, ale po prostu ze strachu przez tym, że guma nie będzie trzymać idealnie...

Najnowszym trendem jest z kolei pompowanie azotem. Co to daje? Teoretycznie lepszą przyczepność, niższą temperaturę opon w gorącym lecie i większy komfort jazdy. W praktyce? Gumiarz kasuje 20 zł za samo pompowanie i... my kupujemy poczucie, że jesteśmy lepsi od innych kierowców. Miałem przyjemność jeździć na oponach napompowanych azotem i dla mnie jest to efekt placebo!

środa, 21 marca 2012

Autostrady w końcu budujemy, ale... niechlujnie!

Autostrady, które pochłaniają dziesiątki miliardów złotych, budują firmy, które nie posiadają doświadczenia i kwalifikacji w realizacji takich inwestycji - takie zdanie przeczytałem dziś w jednej z gazet. I trafił mnie szlag...

No bo jak się w końcu doczekaliśmy czasów, kiedy mamy kasę na drogi, to robimy to niechlujnie, po polsku. Oficjalnie wygląda to w ten sposób: kontrakty z GDDKiA dostają giganci - Hydrobudowa Polska, Polimex-Mostostal, Skanska, Budimex. Biorą sobie równie dużych podwykonawców i grupują w konsorcja.

Główni wykonawcy i ich oficjalni podwykonawcy zapewniają przede wszystkim obsługę inżynieryjno-techniczną kontraktu. Faktyczne prace budowlane wykonują pracownicy zewnętrzni, których nikt nie pyta, czy kiedykolwiek stawiali most lub lali asfalt. Ot, polskie piekiełko budowlane.

A potem budować trzeba tak naprawdę dwa razy - najpierw nie tak jak trzeba, po taniości, a potem, oczywiście za dodatkowy kontrakt, poprawiać to, co się wcześniej spartoliło. To tak, jakby mi dopłacali żebym po godzinach poprawiał to, co spieprzę w godzinach pracy...

Wszystkim zainteresowanym tematem polecam zapoznać się z lekturą tego tekstu:
Autostrady w Polsce

poniedziałek, 19 marca 2012

Bezpieczne drogi - jak to robią w cywilizowanych krajach?

Kilka dni temu wróciłem z podróży po Europie. Prawie 3 tys. kilometrów po drogach "prawdziwej" Unii Europejskiej daje do myślenia. Okazuje się, że możliwe jest bezpieczne i zgodne z przepisami przemieszczanie się po drogach. Jak oni to zrobili?

Nie tylko mandatami. Chociaż to oczywiście jest ważny element. Na przykład w Szwajcarii, gdzie wysokość mandatu zależna jest od dochodów wykazywanych w PIT. W Polsce też są plany współpracy z fiskusem, ale na razie tylko w kwestii poprawienia ściągalności podatków (Zobacz tekst: "Zajęcie pensji za niezapłacony mandat").

Najbardziej niesamowite jest jednak to, że w Europie Zachodniej kierowcy naprawdę reagują na znaki drogowe. Zwalniają kiedy trzeba i przyspieszają kiedy można. Co ciekawe, w miastach grzecznie przepuszczają pieszych. W Polsce to nie do pomyślenia!

To, że kwestie wysokości mandatów to tylko część takiego stanu rzeczy wyjaśnię na podstawie anegdoty. Jedziemy drogą do Morzine, częścią tzw. "Route des Grandes Alpes". To coś jak Wielka Obwodnica Bieszczadzka. Tylko że dłuższa, bardziej stroma i bardziej kręta. Jako osoba przyzwyczajona do "polskiego" oznakowania dróg od razu rzuciła mi się w oczy jedna rzecz: trasa w wysokie Alpy ani przez chwilę nie ma linii podwójnej ciągłej. Ergo: można na niej wyprzedzać nawet na najbardziej ciasnych zakrętach. Ale nikt tego nie robi, bo to byłoby śmiertelnie niebezpieczne. Oczywiście, zdarzają się tam wyprzedzania, ale nie widziałem żadnego manewru, który uznałbym za wyjątkowo ryzykowny...

Wniosek? To nie w zakazach i nakazach tkwi tajemnica bezpieczeństwa. Bardziej chodzi o wzajemny szacunek na drodze i... zwykłą drogową wyobraźnię. Czego Polakom, niestety, najczęściej brakuje. Sami popatrzcie: Polacy akceptują najpopularniejsze wykroczenia drogowe.