piątek, 27 grudnia 2013

Wideorejestratory coraz bardziej popularne

Coraz większa liczba kierowców korzysta z prywatnych wideorejestratorów. Moda przyszła do nas z Rosji, gdzie kierowcy stosują tego typu kamery w celu zabezpieczenia własnych interesów na wypadek natknięcia się na skorumpowanego policjanta (o co niestety nietrudno...). U nas motywy takiego działania są nieco inne, ale nie zmienia to faktu, że wideorejestratory mają do odegrania ogromną rolę społeczną - mają pomóc wyłapać piratów drogowych i drobnych cwaniaczków, którzy czują się królami szos.

Co bardzo ważne, kierowcę można ukarać nie tylko na podstawie zdjęć z fotoradarów czy naocznej relacji policjanta, ale też dzięki filmom z kamer monitoringu czy tych zamontowanych w samochodach. To potężne oręże w walce z piratami - można powiedzieć, że to działanie społecznościowe - w dobie Facebooka bardzo na czasie. W przypadku filmów z kamer samochodowych i wykroczeń, właściciel nagranego pojazdu jest zazwyczaj wzywany na komendę. Wybór ma jak przy zdjęciu z fotoradaru. Może przyjąć mandat albo pójść do sądu. Być może jest to realna szansa na zmniejszenie liczby wykroczeń na polskich drogach?

czwartek, 19 grudnia 2013

Niemcy będą wreszcie ścigać Polaków za wykroczenia drogowe?

W tym miesiącu w życie weszły przepisy umożliwiające przesyłanie zdjęć z fotoradarów do innych krajów. W praktyce oznacza to, że jeśli przekroczymy prędkość podczas zagranicznego wypadu na narty, to policjanci z kraju w którym popełniono wykroczenie prześlą nam mandat. Oczywiście wraz z kosztami postępowania egzekucyjnego, które mogą wynosić nawet kilkadziesiąt Euro.

Pozostaje oczywiście pytanie, czy zagraniczna policja będzie chciała z tych uprawnień korzystać. Możliwość przesłania zdjęcia i mandatu do innego kraju to dopiero połowa sukcesu. Celem jest skuteczne ściągnięcie należności od sprawcy i faktyczne ukaranie go za jazdę niezgodną z przepisami. Śmiem jednak twierdzić, że dopóty dopóki w krajach Unii Europejskiej będą obowiązywać różne przepisy i taryfikatory, nie ma realnych szans na wprowadzenie skutecznych kar dla kierowców. Za każde wykroczenie drogowe powinny zostać naliczone punkty karne i wystawiony mandat. W przypadku kierowców z zagranicy kończy się tylko na karze finansowej. Uważam, że do prawdziwej rewolucji w przepisach nasz kontynent jeszcze nie dorósł.

Więcej o sprawie TUTAJ

czwartek, 14 listopada 2013

CB radio - sposób na bezkarność czy element bezpieczeństwa?

Utarło się, że radio CB to atrybut osób, które sporo jeżdżą po kraju i chcą móc nieco "przycisnąć" a jednocześnie uniknąć dotkliwych kar finansowych. Wystarczy, że na radyjku zapytamy "jak tam ścieżka?" i po kilku sekundach będziemy wiedzieli, czy gdzieś w okolicy widziany był patrol - czy to z suszarką czy lotny z wideorejestratorem. CB radio jest zazwyczaj bardzo skutecznym sposobem na uniknięcie kary. Wiedzą o tym też inni kierowcy. Szczęśliwcy, którzy zostaną wyprzedzeni przez auto wyposażone w radyjko mogą się do niego "podłączyć" i jechać jego tempem - wówczas mamy niemal pewność, że podróż minie nam szybciej, a jednocześnie nie zostaniemy ukarani.

Rozwiązania takiego oczywiście nie pochwalam w żadnym wypadku. Coś jest jednak na rzeczy - ostatnio widziałem taką kolumnę aut, którą prowadził oczywiście pojazd z dwumetrową anteną od CB. Przypominam jednak, że CB radio pierwotnie zostało wymyślone jako element bezpieczeństwa i sposób na szybki kontakt w razie awarii, wypadku albo innego wypadku losowego. Oczywiście tak było w czasach przed-komórkowych. Czy zatem teraz należałoby zdelegalizować CB?

środa, 30 października 2013

Jak stracić prawo jazdy?

Sposoby wyrobienia prawa jazdy są powszechnie znane. Wprawdzie co kilka lat rząd wprowadza drobne korekty do zasad, ale generalnie są one niezmienne. Nowe prawo jazdy można wyrobić sobie w kilka tygodni - wystarczy tylko mieć odpowiedni wiek i wykazać się stosownymi umiejętnościami w zakresie kierowania samochodem.

A co zrobić żeby prawo jazdy stracić? Rzeczywistość prawna jest zaskakująca i często nie ma nic wspólnego z prowadzeniem samochodu...

Zatrzymanie prawa jazdy ma pełnić funkcję prewencyjną i powstrzymać sprawców różnych wykroczeń drogowych od popełniania czynów zabronionych związanych z prowadzeniem samochodu. Ale, jak pokazuje praktyka, można też stracić "lejce" w bardziej zaskakujący sposób. "Samochodowe" prawo jazdy można stracić za popełnienie innych wykroczeń, w sytuacji kiedy znajdujemy się daleko od samochodu - za wykroczenie lub przestępstwo popełnione na rowerze, ale też za pływanie po alkoholu jachtem żaglowym. Rząd polski planuje rozszerzenie portfolio kar o... niepłacenie alimentów (to nie żart!).

czwartek, 24 października 2013

Jak bezpiecznie zezłomować samochód?

Co zrobić z powypadkowym gratem, który według ubezpieczyciela nie nadaje się już do naprawy? Oddać do stacji demontażu pojazdów! Przynajmniej pozwolisz zarobić na Twoim wraku innym. W czynie społecznym :)

Do stacji demontażu najczęściej trafiają samochody, które na skutek wypadków drogowych zostały poważnie uszkodzone. Co to znaczy poważnie? Na tyle, żeby ubezpieczyciel mógł orzec tzw. szkodę całkowitą - czyli sytuację, kiedy koszty naprawy Twojego 10-letniego auta według wyceny w ASO przewyższają równowartość połowy wartości (zaniżonej!) Twojego samochodu. Według rzeczoznawców nie ma więc sensu naprawianie auta, którego maska została poważnie wgnieciona, ale tylne części są zupełnie sprawne.

Oczywiście samodzielnie nie możesz sprzedać tego "tyłu" - musi to zrobić za ciebie stacja demontażu. Interes - jak się oczywiście łatwo domyślić - kwitnie w najlepsze! W proceder zaangażowani są rzeczoznawcy, stacje demontażu, a być może i policja. Wszystko oczywiście pod dumnym hasłem usuwania niebezpiecznych gruchotów z polskich dróg...

środa, 2 października 2013

Quad, czyli zagrożenie

Pewnie każdy z Was spotkał się w lesie, parku albo w innym terenie zielonym z użytkownikami quadów. To coraz popularniejszy sposób na spędzanie wolnego czasu. Pytanie tylko, czy jazda po drogach publicznych jest bezpieczna dla innych użytkowników? Moim zdaniem bywa z tym różnie...

Większość użytkowników eksploatuje swoje pojazdy poza drogami publicznymi - czyli po polnych ścieżynkach i lasach. Żeby było ciekawiej, robią to głównie w weekendy - w tygodniu trzeba przecież zarobić na quada i opierunek dla niego! Ich ruch na obszarach wszelakich reguluje Kodeks Drogowy. Jest tam zapis, że jeśli jest to konieczne do uniknięcia zagrożenia bezpieczeństwa, to też poza drogami publicznymi trzeba się do przepisów stosować. Jest to oczywiście ze wszech miar logiczne. Policjant ma zatem prawo zatrzymać człowieka jadącego szlakiem gorskim i wlepić mu mandat - oczywiście jeśli uzna że rzeczywiście sprawia on realne niebezpieczeństwo uszkodzenia np. pieszych. Pozostaje oczywiście kwestia egzekwowania tych przepisów. Wyobrażacie sobie policjanta z lizakiem na takich drogach? A nawet jeśli, to czy kara 100-200 zł odstraszy człowieka, którego stać na zabawkę za 5 tys. złotych?!

P.S. Ale jak tu mówić o normalnych czasach, skoro istnieje też coś takiego jak quad dla dzieci - prezent na komunię...

piątek, 30 sierpnia 2013

Kończą się wakacje = będą korki

Tak to już jest, że początek roku szkolnego jest z reguły początkiem problemów na drogach. Dzieciaki jakoś przecież muszą do szkoły dotrzeć - rodzice więc kursują po miastach, robią dodatkowe kilometry i wypalają kolejne litry paliwa. Biznes się kręci!

Oczywiście jest też tak, że im więcej aut na drodze, tym jest bardziej niebezpiecznie. Tymczasem nowe przepisy na prawo jazdy niestety nadal nie gwarantują edukacji w podstawowej kwestii - płynnego poruszania się po zakorkowanych miastach. Kursy uczą skręcania, ruszania i hamowania. Nie ma tam mowy o zachowaniu płynności jazdy. A szkoda, bo zakorkowane drogi mogłyby być mniej zakorkowane, jeśli jazda byłaby trochę bardziej płynna - czyli mniej wrzucania na jedynkę i ostrego hamowania, a raczej spokojne kołowanie bez sprzęgła na dwójeczce.

Czego i Wam na najbliższy czas życzę! :)

wtorek, 30 lipca 2013

Włączanie się do ruchu - to wcale nie takie proste!

Podobno są w Europie kraje, w których nieprawidłowa jazda na przysłowiową "zakładkę" (tudzież zamek) jest karana mandatem karnym. Przykład Polski dowodzi, jak bardzo jesteśmy dalecy od cywilizacji.

Przykład dobrze znany wszystkim: przed nami są oznakowane roboty drogowe. Musimy zmienić pas. Jeśli droga jest dwupasmowa, to mamy wybór: albo jedziemy do końca pasa i zmieniamy go w ostatniej chwili albo robimy to od razu, jak tylko zobaczymy znak, że nasz pas się kończy. I tu dochodzimy do kluczowej różnicy pomiędzy kierowcą polskim i niemieckim. W Polsce jazda własnym pasem do końca jest postrzegana jako przejaw buractwa i cwaniactwa. W Niemczech jest to kodeksowy obowiązek.

Skąd się bierze ta wielka różnica w interpretacji oznakowania drogowego? Otóż włączanie się do ruchu jest w naszym kraju manewrem, który wymaga przysłowiowych jaj. Polak-kierowca jest bowiem z reguły zatwardziały i nie lubi jak mu się coś pojawia znienacka na jego pasie. No cóż, może kiedyś się tego wyzbędziemy...

środa, 10 lipca 2013

Radio CB - czy umiemy z niego korzystać?

Dobrodziejstwo, jakim bez wątpienia jest radio CB już wiele lat temu zostało docenione przez zawodowych kierowców. Potem "radyjka" masowo zaczęli sobie kupować zwykli prywatni kierowcy - głównie w celu pozyskiwania informacji o lotnych patrolach policji, nieoznakowanych radiowozach i mobilnych fotoradarach. Słowem - jeśli na radiu mówią, że ścieżka jest czysta, to można lecieć 150 km/h na dziewięćdziesiątce bez obaw o nagłe uszczuplenie zasobów portfela.

A przecież radio CB zostało wymyślone w zupełnie innym celu. Chodziło o to, żeby zapewnić sobie bezpieczeństwo (w czasach, kiedy nie było jeszcze telefonów komórkowych!) i się wzajemnie informować o różnych zdarzeniach drogowych i zapewnić tym samym płynny przejazd z punktu A do punktu B. Niestety, w obecnych czasach wykorzystanie CB radia się mocno skomercjalizowało. W efekcie trudno teraz pozyskać wartościowe informacje w eterze. Właściwie to jest tam cisza przerywana od czasu do czasu bluzgami i pytaniami o to gdzie stoi drogówka. Przykre.

sobota, 29 czerwca 2013

(Nie)douczeni polscy kierowcy

Gdyby zapytać polskich kierowców, które manewry w ruchu drogowym sprawiają im problemy, odpowiedzi byłyby mniej więcej takie: jazda po rondzie, wyprzedzanie, parkowanie. OK - te manewry bywają rzeczywiście skomplikowane.

A co z tymi teoretycznie banalnymi? Na przykład przejeżdżanie przez skrzyżowania równorzędne. Pierwszeństwo ma ten z prawej strony. A jak się pojawią cztery samochody na każdej ulicy w tym samym czasie? Kodeks Drogowy o takiej sytuacji już milczy. Jak sobie radzą kierowcy? Kto pierwszy ten lepszy. Z reguły pierwsze kilka sekund to "badanie", który z uczestników tej kabały jest najbardziej łebski i ma najwięcej odwagi. A potem ogień - jak pierwszy zjedzie, to reszta ma już z górki...

Skrzyżowania z resztą w ogóle bywają coraz bardziej podchwytliwe. Czasami naprawdę nie wiadomo, kto powinien jak się zachować. Z dużych miastach problemem jest też marne oznakowanie krzyżówek, ale to temat na zupełnie odrębny wpis. A może nawet całą epopeję!

piątek, 14 czerwca 2013

Nowe testy na prawo jazdy

Poniżej znajduje się link prezentujący dokładny opis tego, jak wygląda od niedawna egzamin na prawo jazdy. Moim zdaniem jest to znacznie bardziej "życiowa" forma egzaminowania, niż jeszcze kilka lat temu, kiedy to sporym przecież Fiatem Punto trzeba było zaparkować tyłem w miejscu i kilkanaście centrymetrów większym od samochodu.

Teraz jest bardziej normalnie, a testy na prawko w moim przekonaniu sprawdzają rzeczywiste umiejętności kursanta.

Zapraszam do zapoznania się z tym materiałem:
testy na prawo jazdy online

piątek, 7 czerwca 2013

Opony letnie - producenci agitują jak mogą...

Każdy z nas widział kiedyś wyniki testu opon. Kierowcy testowi sprawdzają przyczepność i panowanie nad samochodem w różnych warunkach drogowych. Gdyby się jednak zastanowić, kto sponsoruje tego typu testy, to cały obiektywizm sytuacji pada - jedynym podmiotem, który może mieć interes w wykonaniu takiego testu jest... producent opon!

No i dlatego dziwnym trafem w testach opon najgorzej wypadają producenci opon chińskich. Pewnie rzeczywiście są słabe - stereotyp mówiący, że to co chińskie jest marnej jakości niestety pokutuje w naszym społeczeństwie do dziś. Szkoda tylko, że te stereotypy podsycają również niezależne media, deprecjonując tą chińską jakość na każdym kroku...

Testy opon mogą jeszcze w inny sposób wpływać na opinie użytkowników. Po prostu określone modele opon wystarczy w testach pomijać. Wtedy nie będzie żadnych "obiektywnych" danych na temat opon, a wtedy to aż strach jeździ!

A zatem wszystkich, którzy w najbliższym czasie planują zakup opon letnich chciałbym przestrzec przed testami, które w mojej opinii mocno fałszują stan faktyczny!

wtorek, 28 maja 2013

Opony letnie a bezpieczeństwo

Tak, zdaję sobie sprawę, że temat wałkowany jest co roku na wszystkie możliwe sposoby. Coraz większa liczba kierowców decyduje się zmieniać opony co sezon. Ale, jak wynika z badań ankietowych, kierowcy wcale nie są do tego kroku przekonani w 100%.

Przybywa z kolei miłośników opon całorocznych. Kierowcy wychodzą z założenia, że skoro jeżdżą niewiele i to w dodatku w miastach (gdzie drogi są zazwyczaj porządnie odśnieżone), to zmiana opon nie ma sensu. Na nic się zdaje przekonywanie, że droga hamowania źle dobranej opony radykalnie się wydłuża. Na nic tłumaczenia, że opony poza nominalnymi sezonami bardzo szybko się zużywają. Kierowcy po prostu nie chcą się rozstawać ze stówką, którą co sezon muszą zostawić w warsztacie oponiarskim... Opony całoroczne wracają do łask!

Cóż, w pewnym sensie to znak czasów. Coraz uważniej oglądamy na co wydajemy pieniądze. Pytanie tylko, czy oszczędzanie na bezpieczeństwie własnym i swoich najbliższych jest takim właśnie obszarem.

Więcej wniosków z badań kierowców znajdziecie tutaj.

sobota, 18 maja 2013

Ukryte koszty aut używanych

Kupując samochód używany musimy liczyć się z dodatkowymi wydatkami związanymi na doprowadzenie jego stanu technicznego do zadowalającego poziomu. Trudno się dziwić - przecież w naturze ludzkiej nie jest pozbywanie się rzeczy, które działają bezawaryjnie.

Tylko niewielki odsetek kierowców sprzedaje samochody dlatego, że z jakichś powodów przestał im wystarczać (nie mieszczą się z bagażami, są zbyt wolne, za dużo palą). W rzeczywistości najpopularniejszy powód zmiany auta jest bardziej prozaiczny. Psuje się...

Dlatego planując zakup samochodu używanego warto do ceny zakupu doliczyć tylko kilkaset złotych na naprawę bieżących usterek. Można też próbować negocjować cenę z handlarzem - na przykład wykrywając przy nim największe usterki.

Ale spójrzmy też prawdzie w oczy: auta używane mają prawo się popsuć. Mogą być nieco zużyte i awaryjne - takie jest ich święte prawo. A jeśli tego nie akceptujemy, to być może warto postarać się o kredyt gotówkowy i zainteresowanie się ofertami nowych aut?

poniedziałek, 29 kwietnia 2013

190 km/h ja motorze przez wioskę

... i to na jednym kole! Oto historia człowieka, który miał w głębokim poszanowaniu przepisy ruchu drogowego i postanowił śmignąć z taką prędkością przez wioskę, jadąc w dodatku na jednym kole!

Sytuacja miała miejsce w Radomiu, a motocyklista był na tyle inteligentny, że swoje wyczyny monitorował wideorejestratorem. I to własnie na podstawie jego własnych nagrań policja go namierzyła, ukarała mandatami i wlepiła 36 punktów karnych.

Tym razem praca operacyjna policji przyniosła owoce. Zapraszamy na przejażdżkę!


Cały artykuł tutaj: Motocykle na drogach

środa, 24 kwietnia 2013

Chaos jak u gumiarza w sezonie

Przyglądaliście się kiedyś pracy oponiarzy podczas "rutynowej" zmiany opon? Po niedawnych obserwacjach stwierdzam jedno - rządzi nimi totalny chaos! Wulkanizatorzy są w wiecznym niedoczasie, a po 7-8 godzinach nieustannej zmiany opon mają po prostu dość swojej roboty i wszystkie czynności robią mocno mechanicznie. A co się, niestety, odbija negatywnie na jakości pracy i późniejszym bezpieczeństwie ludzi, którzy będą podróżowali samochodem z oponami wyważonymi i przykręconymi do samochodu w sposób wybitnie niechlujny.

Mam taką zasadę, że zawsze patrzę oponiarzom na ręce podczas pracy. Boję się, że w swoim popłochu coś sknocą i narobią jakiegoś bigosu mi i mojej rodzinie. Ale tak to się kończy, jeśli realnie wymiana opon trwa jakieś 30-40 minut, a szef zapisuje klientów co 20 minut (sam widziałem!). Oponiarze wyrabiają w sezonie 150% normy i trudno się dziwić, że robią robotę po łebkach...

Swoją drogą ciekawe, jak często zdarza się żeby od samochodu z wymienionymi oponami odpadło koło? Czy ktoś prowadzi takie statystyki?

sobota, 13 kwietnia 2013

Skrzyżowania równorzędne - kto jedzie pierwszy?

Pewnie to znacie z autopsji - dojeżdżasz do skrzyżowania równorzędnego, a tu z każdego kierunku stoi auto. I każdy kierowca gapi się w prawo w nadziei, że w końcu zjedzie mu ze skrzyżowania. A ten z prawej zamiast jechać... patrzy w prawo! I tak dalej i tak dalej. Aż kolejka wraca do nas. No to jedynka i ruszamy!

Kodeks drogowy nie mówi nic o tym, jak należy się zachować w takiej sytuacji. Teoretycznie i praktycznie kto pierwszy ten lepszy. Jest tylko jedno "ale": co w sytuacji, kiedy przytrafi się stłuczka? Czy policjant da się przekonać zwykłym tłumaczeniem, że "staliśmy wszyscy, więc postanowiłem przełamać ten impas i ruszyłem". A jak w identyczny sposób zachowa się dwóch kierowców?

Dlaczego więc nikt tego spornego przepisu nie wyeliminuje z kodeksu? Po co nam skrzyżowania równorzędne? Przecież nie ma problemu, żeby na każdym skrzyżowaniu określić pierwszeństwo przejazdu - byłoby bardziej klarownie i higienicznie dla wszystkich!

sobota, 30 marca 2013

Niezbędnik kierowcy

Wyposażenie samochodu w różnego rodzaju akcesoria zwiększające nasze bezpieczeństwo to kwestia, której Unia Europejska jeszcze nie uregulowała. W różnych krajach obowiązuje więc różny zakres tego typu gadżetów. Warto wiedzieć, co i w jakim kraju warto mieć, bo w przypadku złamania reguł mandaty mogą być niebotyczne, a tłumaczenie, że się "nie wiedziało" nie ma racji bytu!

W naszym kraju obowiązkowe są tylko dwie rzeczy - trójkąt ostrzegawczy oraz gaśnica. Do niedawna takim elementem była też apteczka, ale kilka lat temu wyleciała ona z kanonu bezpieczeństwa ruchu drogowego (być może ktoś wyszedł z założenia, że przecież polskie ratownictwo medyczne jest na tak wysokim poziomie, że z pewnością sobie poradzi...). Zgodnie z tym co mówią specjaliści, apteczka może się przydać i może pomóc uratować nam (lub komuś innemu!) życie.

A jakie elementy bezpieczeństwa są niezbędne w innych krajach? Zachęcam do lektury tego tekstu:
Apteczka samochód

poniedziałek, 25 marca 2013

Mamy najgorsze drogi w Europie

Polscy kierowcy nadal są w czołówce najgorszych w Europie. Wskaźnik ryzyka drogowego jest w naszym kraju prawie dwa razy wyższy, niż wynosi średnia Unii Europejskiej.

Oczywiście, z tej smutnej statystyki można wyciągnąć odmienne wnioski. Że jest to wina nieuważnych, wariackich kierowców-samobójców, którzy najpierw piją na umór a potem wsiadają w auto żeby zawinąć się nim na najbliższym drzewie. Ale można też zwalić na drogi. Że są najgorsze w Europie, a po zimie są najgorsze w całym wszechświecie...

Obie wersje są niestety prawdopodobne. Polska to kraj kierowców o ułańskiej fantazji, którzy poruszają się zdezelowanymi autami po jeszcze bardziej zdezelowanych drogach. Aby poprawić bezpieczeństwo, potrzebna jest zmiana wszystkich trzech zmiennych. Nie da się zwiększać bezpieczeństwa ograniczeniami prędkości. Nie da się też wlać w kierowców rozsądku, budując dla nich lepsze drogi.

Drogi w Polsce - informacje praktyczne

Kierujesz? Nie gadaj!

Tego prostego faktu nie są niestety w stanie pojąć polscy kierowcy. Kiedy jadę rano do pracy, to widzę, że wielu kierujących już od rana załatwia swoje "sprawy" przez telefon. Wiadomo - przecież żyjemy w biegu, wszystkie sprawy są ważne, a odpoczniemy po śmierci. Tak się nam przynajmniej tłoczy do głowy od maleńkości.

A zgodnie z przepisami jazda z telefonem przy uchu kosztuje 200 zł i pięć punktów karnych... Ale najwyraźniej wielu kierowców jest jeszcze myślami przy poprzednich przepisach, kiedy za takie wykroczenie była symboliczna "stówka" i zero punktów.

Rozwiązaniem dla tych niecierpliwych są zestawy głośnomówiące. Kosztują stosunkowo mało pieniędzy, a są całkowicie bezpieczne i znacznie wygodniejsze niż telefon podczas jazdy.

niedziela, 24 marca 2013

Wypadki - znowu nas straszą

Jak co roku przed świętami policja straszy nas wypadkami. Jedziesz do rodziny - nie pij, nie pędź, nie daj się sprowokować. To może przeżyjesz i po świętach spotkach jeszcze kolegów z pracy. Czy takie straszenie działa motywująco na kierowców? Cóż... mam poważne wątpliwości czy filmy z wypadków faktycznie mają taką moc.

No bo w jaki sposób miałoby mi pomóc obejrzenie kilku filmików z miejsca katastrofy? A co ważniejsze - dlaczego miałbym się utożsamiać z frajerem, który pije i jedzie autem albo wyprzedza na skrzyżowaniu. Tymczasem media karmią nas tym co roku. Obojętnie czy jest to akcja typu Znicz, Choinka, Sylwester, Baranek... Zawsze motywuje się kierowców w sposób negatywny. Nie mówi się o tym, co można zyskać i uratować jadąc w sposób bezpieczny. Retoryka jest prowadzona z perspektywy strat. Uważacie, że to rzeczywiście rozsądny pomysł?

czwartek, 28 lutego 2013

"Pieprz radary" - bunt kierowców przeciw bezpieczeństwu?

Ruszyła ogólnopolska kampania społeczna pod zacnym tytułem "Pieprz radary". W skrócie - kierowcy będą jeździć zgodnie z przepisami, co w ich mniemaniu sparaliżuje ruch na drogach. Do akcji przystąpiło 11 tysięcy osób. Przystąpili oczywiście wirtualnie, na Facebooku. Co z tego wyniknie? Prawdopodobnie nic - oprócz tego, że media znowu trochę popiszą o tej sprawie...

Po pierwsze: jazda zgodnie z przepisami nie sparaliżuje ruchu na polskich drogach. Nie sparaliżowała w Austrii, Niemczech i Skandynawii, a więc i my jakoś to przetrwamy. Po drugie: tego typu kampanie społeczne świetnie sprawdzają się na papierze, ale nie w realnym świecie. Dlaczego? Bo kampania jest de facto wymierzona w innych kierowców. Jadący 50 km/h po dwupasmówce delikwent zostanie strąbiony przez kilka innych aut i od razu odechce mu się protestowania. Protesty trzeba wymierzać w decydentów - wtedy mają jakikolwiek sens społeczny. W ten sposób nie obejdą one nikogo i akcja w moim przekonaniu zostanie spalona...

poniedziałek, 25 lutego 2013

Rowerzyści na drodze są bezbronni

Pomimo niesprzyjającej pogody, mnóstwo rowerzystów zupełnie bezstresowo porusza się po naszych drogach. Pal licho, że o godzinie 17 panuje już półmrok - przecież ulice miast są świetnie oświetlone.

Ostatnio jednak widziałem aż dwa wypadki rowerzystów. Oba oczywiście skończył się dla kierowców jednośladów w szpitalu, a dla kierowców aut... Nerwami, stresem i stratą czasu. Zawsze w takich sytuacjach zastanawiam się, czy tego typu kolizji można uniknąć. Rowerzyści przecież nie znikną, ale może z czasem przeniosą się na odseparowane ścieżki rowerowe, na których nie będą aż tak zagrożeni.

Co ciekawe, bardzo często rowerzyści mają do czynienia z kierowcami TIRów. Problemem jest gigantyczne martwe pole, w które nader często wpadają poruszający się przy poboczu rowerzyści. Kiedy TIR minie człowieka na rowerze i zacznie skręcać w prawo - rowerzysta nie ma wyjścia i musi wylądować pod autem. W ostatnim roku były aż 184 takie kolizje. Zginęło w nich 29 osób - bynajmniej nie byli to prowadzący auta dostawcze...

czwartek, 21 lutego 2013

Śmieszne to i straszne...

Pewnie widzieliście już to zdjęcie. Niemiecka policja złapała Polaka, który na lawecie zbudował sobie prawdziwą rosyjską matrioszkę. Coś, co wzbudziło (słuszne!) oburzenie polskiego społeczeństwa i niedowierzanie niemieckiej policji jest - tak mi się wydaje - sytuacją całkowicie akceptowaną w naszym kraju.







Więcej o tej osobliwości możecie przeczytać na Regiomoto.plWielokrotnie zdarzało mi się już oglądać samochody, które są załadowane "na słowo honoru" - wiezione pojazdy często kiwają się na boki i sprawiają wrażenie przymocowanych na żyłki wędkarskie. Ale jeszcze większe zagrożenie sprawiają mniejsze dostawczaki, które często ładowane są całkowicie powyżej dopuszczalnego limitu. Ot taki Kangoo, który wiezie 2 tys. litrów (tak tak!) oleju napędowego. Tak duża ilość cieczy na zakrętach zachowuje się nieprzewidywalnie i może doprowadzić do wypadnięcia samochodu z trasy.

Szkoda tylko, że tego typu sytuacje są wykrywane w szczególnych przypadkach albo w ogóle polskie służby nie zwracają na nie uwagi (licząc, że zrobią to za nich niemieccy przyjaciele). Daleko nam jeszcze do cywilizowanego świata...

czwartek, 14 lutego 2013

ViaTOLL - Wielki Brat na drogach

System ViaTOLL to zbawienie dla wielu kierowców pojazdów wielkogabarytowych. Gorzej, że działa nawet wtedy, kiedy przejeżdżają auta, które pod niego nie podlegają. Okazuje się, że system fotografuje wszystkich uczestników ruchu drogowego - włącznie z wizerunkiem kierowcy i pasażera... Czy to w porządku i w ramach prawa? Prawnicy mają to dopiero wyjaśnić

Sprawą zainteresowała się Naczelna Rada Adwokacka. Ciekawe swoją drogą co skłoniło ją do takiego kroku. Domyślam się, że któryś z prawników poczuł się niekomfortowo w sytuacji, kiedy można bez trudu rozpoznać gdzie i kiedy się poruszał.

Problem jest jednak rzeczywiście ciekawy - takie dane są chronione konstytucyjnie i nie powinny być gromadzone, a tym bardziej ujawniane. Krótko mówiąc: to gdzie i z kim jadę sobie samochodem nic Państwa nie powinno obchodzić.

A ja i tak wolę tak koślawo działający ViaTOLL od sytuacji, kiedy miałoby go nie być - co powiększy tylko i tak długaśne kolejki na bramkach przejazdowych austostrad...

wtorek, 29 stycznia 2013

Przekraczanie prędkości się opłaca!

Takie wnioski nasuwają się po Wielkim Teście Drogowym, którego wyniki znalazłem w jednym z portali motoryzacyjnych. Jeżdżąc po Polsce zgodnie z przepisami (czyli wlokąc się przez wioski 50 km/h) niestety tracimy sporo czasu. Ile? Konkretnie cztery godziny na każde 1300 km, niż gdybyśmy podróżowali naszym normalnym tempem. Powiecie że to mało? Nie, to bardzo dużo - jakieś 18 minut na każdą godzinę!

Zaraz zaraz... czy to w ogóle możliwe? W 18 minut można przejechać ok. 15-18 kilometrów. A gdzie tu zawołanie czas to pieniądz? Gdzie troska o bezpieczeństwo społeczne?

Przekraczanie prędkości powinno być karane bezwzględnie (tak jak jest to w Niemczech czy Austrii). Wtedy przynajmniej nie powstawałyby tak absurdalne analizy i testy!

poniedziałek, 21 stycznia 2013

Kierowca w absurdzie przepisów i... dziennikarzy!

Ostatnie tygodnie przynoszą dość absurdalne wieści z polskich dróg. A to jakiś dziennikarz wynalazł newsa, że nie wolno pozostawiać samochodu na postoju z włączonym silnikiem i możemy dostać za to tłusty mandat. Czyli koniec z odpalaniem samochodu po nocy i odśnieżaniem w tzw. międzyczasie (bardzo popularne działanie w naszym kraju!). Komu to przeszkadza? Podobno ekologom, którzy walczą o czystość powietrza w miastach. Szkoda tylko, że nie są oni tak wytrwali, aby przeforsować dziesiątki innych projektów ekologicznych, które nie uderzałyby w osoby prywatne, ale na przykład instytucje państwowe!

Kolejny absurd prawny to mandat za nieodśnieżone przednie szyby. Dziennikarze wymyślili, ktoś jeszcze podłapał. I jest news. O co chodzi? A o to, że kierowca musi mieć zapewnioną widoczność w każdym kierunku, a z auta nie powinien sypać się luźny śnieg (o sprawie tutaj: "Mandat za źle odśnieżony samochód"). Na zdrowy rozsądek oczywiste, ale czy ktoś zadał sobie trud, aby zabronić tego kierowcom TIRów? Już widzę te ich codzienne wycieczki z miotłą na skraj plandeki...

Gdy na drogach ślisko, policja ma masę roboty

Śnieg zalega na ulicach, zima znowu zaskoczyła drogowców. Czasami mam wrażenie, że również kierowców. Ci zamiast jeździć ostrożniej i wolniej wolą wykazywać się brawurą i szarżować jakby drogi były czarne. A przecież w śnieżnych warunkach nic nie zastąpi zdrowego rozsądku kierowców - ani opony zimowe ani nawet zdecydowane działania drogowców! W naszym klimacie jazda po śniegu albo chociaż w kontrolowanym poślizgu powinna być umiejętnością, bez której młodzi kierowcy nie powinni opuszczać nauki jazdy.

Z tego powodu policjanci mają więcej pracy niż zwykle. Czas oczekiwania przy zgłaszaniu głupiej stłuczki wynosi często 2-3 godziny. Szczególnie, jeśli sytuacja ma miejsce w godzinach szczytu. Musimy się wówczas uzbroić w cierpliwość. Warto się więc zaopatrzyć we wzór oświadczenia stwierdzającego winę jednego z kierowców (jeśli oczywiście sprawca po męsku ma ochotę wziąć odpowiedzialność na siebie). W przeciwnym wypadku trzeba będzie niestety poczekać.

poniedziałek, 14 stycznia 2013

Wypadki samochodowe - na filmach wyglądają tak niewinnie

Oglądając kolejny film z wykorzystaniem samochodu jako środka do uprawiania piractwa drogowego zdałem sobie sprawę, że współczesne filmy wręcz zachęcają do szybkiej i brawurowej jazdy. Jest to nie tylko cholernie widowiskowe, ale też całkiem łatwe, imponuje kobietom, a poza tym... z reguły nawet z najbardziej rozbitego wraka wychodzi się w jednym kawałku!

Zobaczcie sami:
A w Polsce podobno liczba wypadków maleje w stopniu lawinowym. Niemożliwe!